Reklama

Szczątki tajemniczego bezzałogowca odnalezione 13 października na plaży w Karwi należą do polskiego drona. Obiekt został zniszczony podczas ćwiczeń wojskowych na poligonie w Ustce, a następnie jego fragmenty zostały wyrzucone przez morze na brzeg.

Informację tę potwierdził wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Wyjaśnił on, że kilka tygodni wcześniej Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych prowadził testy dronów oraz systemów antydronowych. Szef MON podkreślił, że zdarzenie nie było rosyjską prowokacją i wykluczył związek z działaniami obcego państwa.

Żandarmeria Wojskowa przekazała, że przeprowadzone czynności pozwoliły wykluczyć obecność materiałów wybuchowych, a także zagrożeń biologicznych, chemicznych i radiologicznych. Odnalezione szczątki nie stanowią zagrożenia dla mieszkańców.

Służby przypominają, że w przypadku natrafienia na nieznane przedmioty, w szczególności mogące pochodzić ze sprzętu wojskowego, nie wolno ich dotykać ani przenosić. O każdym takim znalezisku należy niezwłocznie poinformować, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.