Reklama

Najbliższej nocy, z soboty 24 na niedzielę 25 października, nastąpi przejście z czasu letniego na zimowy. O godzinie 3:00 wskazówki zegarów zostaną cofnięte na godzinę 2:00. Oznacza to, że sen potrwa godzinę dłużej, z wyjątkiem osób pracujących w tym czasie.

Choć Parlament Europejski już w 2019 roku poparł likwidację zmian czasu, sprawa nadal stoi w miejscu, ponieważ państwa Unii Europejskiej nie potrafią dojść do porozumienia w kwestii tego, jaki czas powinien obowiązywać na stałe.

Historia ta rozpoczęła się w 2018 roku, kiedy Komisja Europejska zaproponowała zniesienie sezonowych zmian czasu. Przeprowadzone wówczas konsultacje wykazały, że 84% uczestników opowiada się za rezygnacją z przestawiania zegarków. Rok później pomysł poparł Parlament Europejski, a zakładany termin ostatnich zmian przypadał na 2021 rok.

Główną przeszkodą okazał się brak porozumienia między państwami członkowskimi, spośród których jedne preferują czas letni, a inne zimowy. Istotną rolę odgrywają także kwestie gospodarcze, transportowe i organizacyjne. Różne rozwiązania stosowane przez sąsiadujące kraje mogłyby skomplikować handel, komunikację lotniczą oraz rozkłady jazdy pociągów. W efekcie temat utknął w Radzie UE, a kolejne kryzysy międzynarodowe zepchnęły go na dalszy plan.

Na ten moment nie wiadomo, ile razy trzeba będzie jeszcze zmieniać czas. Komisja Europejska ponownie analizuje możliwe rozwiązania, jednak ostateczna decyzja nie zapadła. Opublikowano kalendarz zmian czasu na lata 2027–2031, co pokazuje, że dotychczasowe przepisy nadal obowiązują, choć nie oznacza to definitywnie przestawiania zegarków aż do 2031 roku.

Niedzielna zmiana przyniesie ze sobą dłuższy o godzinę sen, wcześniejsze poranne rozjaśnienie oraz szybsze zapadanie zmroku po południu. Warto pamiętać, że większość telefonów i komputerów dokona zmiana czasu automatycznie, jednak tradycyjne zegarki trzeba będzie przestawić samodzielnie.