Reklama

Pomnik jakiego króla powinien stanąć na Placu Pokoju? Dlaczego tak trudno w naszym mieście zorganizować turniej rycerski? Czy nazwa Jarmark św. Jakuba Ap. jest lepsza od Lęborskich Dni Jakubowych? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań o działalność Stowarzyszenia Lęborskie Bractwo Historyczne udzielił nam jego prezes Marcin Ramczyk. Organizacja z 29-letnią historią przed ponad tygodniem otrzymała Wyróżnienie Honorowe Miasta Lęborka „Lęborski Lew” 🦁🏆

▪ Co czuł pan na gali wręczania „Lęborskiego Lwa” biorąc do ręki ciężką mosiężną figurkę Lwa – najważniejszej nagrody przyznawanej w Lęborku?

💬 – Radość i satysfakcję. To wyróżnienie jest szczególnie ważne dla części historycznej naszego stowarzyszenia. Przez 29 lat istnienia członkowie LBH włożyli mnóstwo pasji, wysiłku i pracy w przybliżanie historii lokalnej. To od szukania i czytania wszystko się zaczyna. Część rekonstrukcyjna czerpie właśnie z opracowań części historycznej, aby zaprezentować historię w ciekawy i interaktywny sposób. To owocem tej współpracy jest choćby Noc Muzeów czy Spacer z duchami Krzyżaków.

▪ Lęborskie Bractwo Historyczne ma już 29 lat. Jest pan jego trzecim prezesem. Kto wcześniej budował tą wyjątkową organizację?

💬 – Pierwszym prezesem był Andrzej Barański, drugim Daniel Żegunia, ja jestem trzecim. W tym roku mamy wybory, więc być może kolejna osoba przejmie pałeczkę.

A wracając do prezesów… Na pewno każdy wniósł potężny wkład w dokonania stowarzyszenia. Wymienię najważniejsze: biuletyny historyczne LBH i Muzeum w Lęborku (aktualnie w druku jest nr 42), 18 edycji Konkursu Wiedzy o Historii Ziemi Lęborskiej, Turnieje Rycerskie w Lęborku, zainicjowanie i współorganizacja inscenizacji bitwy pod Świecinem z 1462 roku, Noce Muzeów w Lęborku, wyprawy wozem taborowym do Świecina, żywe lekcje historii dla szkół w powiecie lęborskim… Do tego konkurs Legendy Lęborskie, wspólne działania ze Starostwem Powiatowym w Lęborku i przede wszystkim wkład w wydaniu potężnej monografii „Dzieje Lęborka”. Najważniejszą kwestią było jednak skupienie osób wokół celów i zachęcenie ich do wspólnego działania związanego z historią.

▪ Jaki skład ma LBH dzisiaj?

💬 – Mamy około 30 osób w stowarzyszeniu. Każda osoba wnosi coś unikalnego i niepowtarzalnego do naszej grupy. Każdy ma różne predyspozycje, talenty, umiejętności. Nasi członkowie tworzą urozmaiconą grupę, która zajmuje się pozornie różnymi aspektami historii (ze szczególnym uwzględnieniem późnego średniowiecza), ale właśnie razem możemy zrobić więcej.

Myślę, że z najstarszego pokolenia należy przede wszystkim wymienić Wiesława Budkowskiego, Maurycego Frąckowiaka, Bogdana Libicha– razem wiedzą wszystko, albo i więcej o Lęborku i okolicach. Z kolejnego pokolenia Bogusławę Bobrucką (skarbnik i kronika stowarzyszenia), Joannę Schodzińską (współautorka Monografii Lęborka). Z mojego pokolenia Marka Studzińskiego (szermierka średniowieczna) czy Krystiana Cysewskiego (rekonstrukcja artylerii średniowiecznej) i Magdalenę Ramczyk (opowiada podczas Spaceru z duchami Krzyżaków o Lęborku) czy Adriana Stolc (rekonstrukcja średniowiecza, jazda konna). Z najmłodszych to: Rafał Harasimowicz i Igor Kubisiak – inicjujący i realizujący działania wśród młodzieży. Z części strategicznych gier to Szymon Ramczyk, Jacek Sojda i Paweł Kondratowicz.

▪ Które działania Lęborskiego Bractwa Historycznego sprawiają najwięcej satysfakcji?

💬 – Spacer z duchami Krzyżaków. To mecz na własnym boisku, gdzie trudno co roku pokazać coś nowego, nieodkrytego dla mieszkańców i turystów. Ukazanie niezwykłych postaci, miejsc i wydarzeń, które miały miejsce obok miejsca, gdzie mieszkamy. Corocznie jesteśmy mile zaskoczeniu dużym zainteresowaniem uczestników. W tym działaniu łączą się oba skrzydła naszego stowarzyszenia: części historycznej i części rekonstrukcyjnej. Opowiadając korzystamy z opracowań i badań części historycznej ukazując historię Lęborka w rekonstrukcyjny sposób.

Ważnym wydarzeniem jest dla nas także Noc Muzeów – gdzie uczestniczymy jako LBH prawie od początku. Wydarzenie to zatacza coraz szersze kręgi i jest realizowane na coraz większą skalę z coraz większą ilością podmiotów przy bardzo niewielkich kosztach. Myślę, że to najbardziej efektywne kosztowo i efektowne wydarzenie kulturalne w Lęborku o czym świadczy duża liczba osób odwiedzających oraz kolejki przed poszczególnymi atrakcjami, gdzie trzeba poczekać aby zobaczyć obiekt normalnie niedostępny.

Dzięki naszym działaniom wiele osób poznało smaki średniowiecza. To nasze sztandarowe działania, które od 2007 roku ma wielu naśladowców. W Lęborku odbywały się warsztaty kuchni danej, pieczenia chleba czy kaszubskiej drożdżówki. Także bardzo dobre rozwiązanie gdy słota na zewnątrz, a baszcie w kominku ogień się pali i roznosi się zapach pieczonego chleba.

Wiele radości przynoszą nam rekonstrukcje historyczne a więc poznawanie i odtwarzanie, ubiorów, galanterii skórzanej oraz przedmiotów użytku codziennego i ich sprawdzanie w terenie w czasie wydarzeń o charakterze archeologii eksperymentalnej jak wyprawy piesze i konne, przemarsze, obozy czy inscenizacje bitew. Dzięki wyjazdom zagranicznym np. do Tartu w Estonii, Osnabruck, Zons czy Lauchroden w Niemczech możemy wymieniać się doświadczeniami z innymi grupami, oglądać średniowieczne zabytki, poznawać ludzi z taką pasją jak nasza.

▪ Podobno podnosząc kunszt rekonstruktorów uczycie się jeździć konno i uprawiacie szermierkę…

💬 – Tak, mamy cykliczne zajęcie z szermierki historycznej w Stacji Kultura przy LCK „Fregata”. Uczymy się jak walczono w średniowieczu na podstawie zachowanych traktatów, dziś powiedzielibyśmy podręczników. Szermierka uczy postrzegania przestrzeni, koordynacji ruchowej, zwinności, zręczności, sposobu poruszania się, planowania i reagowania na działania przeciwnika. Do treningów używamy mieczy treningowych oraz masek szermierczych. Z kolei jazdę konną doskonalimy w Stadninie Runowo. Szczególnie w pamięć zapadły mi długie wyprawy z Runowa do Łeby, podczas których można sobie uświadomić ile czasu potrzeba było kiedyś na pokonywanie odległości i jak ważnym elementem poprzednich epok był koń.

Zaangażowani jesteśmy także w organizację Konkursy Wiedzy o Historii Ziemi Lęborskiej czy historycznych gier terenowych.

▪ Gracie też w gry…

💬 – Tak i to nie byle jakie, ale gry bitewne takie jak Warhammer czy 9th Age. W gry łączące modelarstwo z grami strategicznymi zaczęliśmy grać od czasów pandemii. Są świetnym rozwiązaniem na okres jesienno-zimowy, kiedy działań w terenie jest mniej.

▪ W tegorocznych Lęborskich Dniach Jakubowych LBH zorganizowało kolejny raz „Nocny Spacer z Krzyżakami”. Ile osób wzięło udział w tym wydarzeniu, co zobaczyli, jaki był wątek przewodni spaceru?

💬 – To było dla nas zaskoczenie, że przyszło aż tak wiele osób. Szacunkowo dwukrotnie więcej niż w 2022 roku. Myślę, że 400-500 osób. Chcieliśmy zaprezentować także, nieco nowszą niż średniowieczna, część miasta. LO nr 1, szpital, PDK, ul. Staromiejską oraz pl. Pokoju i zamek krzyżacki.

▪ Najbliższe plany?

💬 – Świecino – 5 sierpnia Inscenizacja bitwy pod Świecinem z 1462 roku. To blisko od Lęborka, zapraszamy. Tydzień później 12 sierpnia wybieramy się do Dąbrówki do MUZEUM TECHNIKI WOJSKOWEJ „GRYF”. To też blisko i można wiele ciekawych pojazdów zobaczyć.

14-18 września mamy plan jechać do niemieckiego Lauchröden, gdzie odbędzie duża impreza rekonstrukcyjna na II połowę XV wieku. Przejadą na nią uczestnicy z całej Europy, a nawet uczestnicy z Australii.

Jesienią planujemy zrobić dla mieszkańców spotkania z historią w tym w zamkniętym na co dzień do zwiedzania zamku w którym ma się odbyć promocja nr 42 Biuletynu Historycznego poświęconego sądownictwu. Razem ma to być 6 prelekcji. Połowa z nich dotyczyć będzie średniowiecza (np.: higiena w średniowieczu), 3 spotkania poświęcone będą patronom lęborskich ulic (np. znanym mieszkańcom Lęborka).

W wykazie działań mamy też spotkania Roty z naszymi przyjaciółmi rekonstruujących II połowę XV wieku, głównie z Pomorza oraz zimowy wyjazd do zamku w Janowcu.

▪ Odbierając statuetkę „Lęborskiego Lwa” wspomniał Pan, że chcecie postawić w Lęborku duży pomnik…

💬 – Tak i tu przechodzimy do dalszych planów, kosztowych. Chcemy postawić w Lęborku pomnik króla Polski Kazimierza Jagiellończyka. To właśnie jego mieszkańcy ziemi lęborskiej poprosili, aby zechciał objąć nad nimi panowanie, gdyż Krzyżacy zbyt mocno ich uciskali. Taki pomnik postaci konno mógłby stanąć np.: na Placu Pokoju. Brakuje w Lęborku takiej postaci, której zawdzięczamy, że mieszkamy w Polsce. To wyniku wojny 13-letniej Lębork od 1466 włączono w terytorium Królestwa Polskiego.

▪ Echem, choć na razie małym, odbił się pomysł zmiany nazwy Lęborskie Dni Jakubowe na Jarmark św. Jakuba Ap. Po co to zmieniać?

💬 – Wydaje nam się, że bardzo zasadne jest wrócić do dawnej nazwy Jarmark Świętego Jakuba. Lęborskie Dni Jakubowe – ta nazwa jest wtórna i nic nie mówi. Nie ma Gdańskich Dni Dominikańskich, jest Jarmark Świętego Dominika! Jarmark odwołuje się do średniowiecza i ze swej natury ma coś dla ciał i coś dla ducha. Pierwotna nazywa jest lepsza, bardziej wyrazista i 25 lat objęcia patronatem Świętego Jakuba Lęborka to doskonała okazja, aby przywrócić pierwotną nazwę.

▪ Lęborskie Bractwo Historyczne stoi na dwóch nogach: tej historycznej i tej rycerskiej. Jak to się stało, że od 2005 roku w ramach LBH funkcjonuje Hufiec Przedni Wójtostwa Lębork?

💬 – Początki sięgają chyba jeszcze ubiegłego wieku 😊 Na pierwszym roku studiów w Szczecinie zamówiłem miecz, spotkałem Bractwo Maltańskie, w którym kilka lat byłem. Równolegle w Lęborku z Rajmundem Mejną trenowaliśmy szermierkę, szukaliśmy osób które są zainteresowane powstaniem bractwa rycerskiego, szukaliśmy siedziby itp.

W tym samym czasie (2002/2003 rok) mama Rajmunda znalazła w prasie lęborskiej ogłoszenie Andrzeja Barańskiego – Hako, o tym, że zaprasza na spotkanie osoby zainteresowane bractwem rycerskim. Poszliśmy i się zaprzyjaźniliśmy i tak już zostało. W 2004 roku wróciłem uczelni do Lęborka i zaczęliśmy regularnie spotykać się, ćwiczyć tańce, fechtować, wykonywać ubiory średniowieczne. Spotykaliśmy się w SP 8 w Lęborku, w bibliotece miejskiej, w muzeum, w Parku Chrobrego, na działce u Andrzeja, w warsztatach szkolnych budowlanki, gdzie wykonywaliśmy zbroje i broń.

To wszystko możliwe było dzięki przychylności wielu osób: Marioli Pruskiej, Alicji Zajączkowskiej, Daniela Nadworskiego pewnie jeszcze wielu innym życzliwym nam osobom. W latach 2004-2007 udało się nam zorganizować cztery turnieje rycerskie (nawiązujące do wojny trzynastoletniej) w Lęborku na boisku SP3. Nasza grupa (głownie złożona z uczniów szkół średnich) liczyła ponad 40 osób. Było nas tak dużo, że brakowało miejsca na sali gimnastycznej w „Ósemce”. W tym czasie braliśmy głównie udział turniejach rycerskich i łuczniczych. Chcieliśmy się też zarejestrować w KRS jako stowarzyszenie. Ostatecznie jednak wyszło, że LBH i bractwo rycerskie się połączyły się (co z perspektywy czasu oceniam bardzo dobrze), zmieniliśmy statut i bractwo rycerskie miało 2 osoby w 5 osobowym Zarządzie LBH (wiceprezesa i skarbnika).

W tym czasie roku 2006 lub 2007 wspólnie z różnymi środowiskami (Rota Pana Kacpra, Adam Śliwicki, Bronisław Nowak, Marcin – leśniczy) zapoczątkowaliśmy inscenizację bitwy pod Świecinem, na którą wybieramy się 5 sierpnia 2023 roku. Tutaj poznaliśmy wiele osób i grup, z którymi współpracujemy. Dzięki temu naturalnemu procesowi wyklarowała się wizja rekonstrukcji naszej grupy na II połowę XV wieku, co pokazujemy do dziś.

▪ Rycerze z Lęborka mogą pochwalić się siedzibą w średniowiecznej baszcie przy ul. Korczaka. Lubicie to miejsce?

💬 – To był dla nas kamień milowy. W roku 2011 objęliśmy w ramach użyczenia basztę nr 32 jako partner Gminy Miasto Lębork w unijnym projekcie.

Baszta była niemal pusta na początku Dziś mamy, gdzie spotykać się i rozwijać nasze zainteresowania. Stwarza to morze możliwości: warsztaty kuchni dawnej, żywe lekcje historii, noce muzeów itp. Myślę, że to jest bardzo duże szczęście, że udało się taki obiekt uzyskać. Siedziba daje wielkie możliwości, które staramy wykorzystywać.

▪ Mimo, że mamy w Lęborku rycerzy to nie mamy cyklicznego turnieju rycerskiego, jak choćby tego jaki organizowany był lata temu w ramach Jarmarku św. Jakuba Ap. Jest szansa, że to się zmieni?

💬 – Turnieje rycerskie w Lęborku to dziś trudny do ugryzienia temat. Zmieniło się otoczenie obwarowań przy Szkole Podstawowej nr 3 więc nie ma miejsca od 2007 roku gdzie można to zrobić. Dziś na boiskach jest zamiast trawy sztuczna nawierzchnia, co uniemożliwia rozstawianie namiotów, budowę scenografii i oblężenie murów miejskich. Ponadto poziom kosztów na organizację wydarzenia na taką skalę jest bardzo wysoki. 15-20 lat temu w rekonstrukcją zajmowali się głównie uczniowe/studenci i koszt był do przyjęcia. Dziś te osoby pracują, wykorzystują swoje urlopy na takie imprezy i mają mniej czasu. Jeżeli przyjeżdżają, aby być atrakcją chcą wynagrodzenia – koszt rośnie. Grafik imprez poszerzył się znacząco, a dodatkowo zazwyczaj w tym samym czasie co Jarmark Świętego Jakuba w Lęborku przypada Oblężenie Malborka – bardzo silna konkurencja dla uczestników.

▪ To w takim razie gdzie można spotkać lęborskich rycerzy?

💬 – Spotkać nas można w gronie rekonstrukcyjnym głównie w soboty w baszcie 32 (godzina 10.00 – 12.00). Naprawiamy wtedy sprzęt, szyjemy repliki ubiorów itp. W środy są zajęcia z szermierki średniowiecznej w Stacji Kultura. W ostatnią sobotę miesiąca spotykamy się też z częścią historyczną, więc nie tylko o średniowieczu wtedy rozmawiamy. Ponadto gramy też w gry bitewne (Warhammer, 9th Age) czy planszowe zależnie od posiadanego czasu, co łączy się z rekonstrukcją, gdyż nawiązuje do legend, baśni i tradycji średniowiecza jak choćby opowieść o rycerzach króla Artura czy Pani Jeziora.

Proszę pamiętać, że to nasza działalność społeczna – po godzinach pracy, kosztem naszego czasu z rodziną, odpoczynku itp. Jeżeli ktoś jest zainteresowany spędzaniem czasu wolnego w taki sposób to zapraszamy serdecznie do LBH.

▪ Można mieć wrażenie że Lęborskie Bractwo Historyczne to dość zamknięta i hermetyczna grupa. Co prezes myśli o takiej opinii i co trzeba zrobić by do Was dołączyć?

💬 – Myślę, że to zagadnienie wieloaspektowe związane z szybkimi czasami w jakich żyjemy, ale postaram się krótko – i tak. I nie.

Tak, bo nasze działania polegają na poznaniu historii ziemi lęborskiej czy epoki średniowiecza. Czytamy dużo książek historycznych, szyjemy repliki ubiorów (myślę, że około 90-95% to ubiory własnoręcznie uszyte przez nas), galanterię skórzaną (nauczyliśmy się rzemiosł zanikających: szycie butów, rękawiczek, sakiewek czy pochew do mieczy), ćwiczymy fechtunek (na podstawie zachowanych traktatów średniowiecznych) czy jazdę konną (w replikach siodeł średniowiecznych). Nauka każdej z tych umiejętności wymaga czasu, chęci i cierpliwości. Trzeba dużo wytrwałości w tej pasji, cechy dziś wybitnie deficytowej!

Ale aktualnie jest łatwiej niż wtedy jak zaczynaliśmy. Dziś są rzemieślnicy szyjący ubrania, wyrabiający zbroje, miecze itp. Jest znacznie większa dostępność, aby ukompletować ubiór średniowieczny, kupując po prostu ekwipunek. Jest to bariera kosztów, jak w każdym hobby. Biegacz kupuje buty, ubiór sportowy, filatelista klasery i znaczki itp. Kwestia kosztów występuje głównie wtedy jeżeli nie podejmiemy się zrobić części wyposażenia samemu.

Mogę pokusić się o dygresję. Proszę zobaczyć na poziom czytelnictwa w Polsce i już mamy znaczące wyjaśnienie dotyczące hermetyczności. A mówimy tylko o czytaniu. Czy to znaczy, że osoby które czytają więcej niż 7 książek rocznie są elitą? Nauka rzemiosła/zawodu – proszę zapytać uczniów szkół średnich o praktyki zawodowe. A z drugiej strony pracodawców, o to co uczniowie robią na takich praktykach. Jest to zupełna odwrotność nauki rzemiosła, w tym podobno ciemnym średniowieczu, gdzie uprawnienia w zawodzie zdobywało się latami łącznie z terminowaniem w innych, często zagranicznych miastach. Jeżeli biorąc po uwagę powyższe to faktycznie hermetyczne środowisko.

Z drugiej strony nie jesteśmy hermetyczni bo… Nasze działania opierają się na społecznej pracy członków, czyli są nieodpłatne. Pomagamy zakupić tkaniny, przygotować wykroje ubrań, fastrygujemy i zainteresowanej osobie pozostaje zszycie całości. Trenujemy blossfechten czyli fechtunek mieczem długim bez zbroi w Stacji Kultura w Lęborku. Zajęcia są od kilku lat prowadzone nieodpłatnie i wystarczy przyjść z obuwiem sportowym i wykazać chęci oraz zaangażowanie. Nie potrzebne są żadne pieniądze, aby uczyć się szermierki średniowiecznej. I tutaj dochodzi do absurdu, gdyż wiele osób chce zostać wiedźminem (bo gra, film, rzadziej książka) i ma możliwości zacząć realizować takie pasje w Lęborku. W październiku nie możemy aż pomieścić w sali tak wielu uczestników, w lutym/marcu zostają 2 czasami 3 osoby.

Biorąc pod uwagę dostępność i koszty to barier finansowych nie ma (albo są niewielkie) i pod tym względem środowisko hermetyczne nie jest. Aby dołączyć do LBH należy w przypadku części rekonstrukcyjnej w ciągu roku od przystąpienia posiadać ukończoną replikę ubioru odtwarzanej osoby (może to być na początek mieszczanin, chłop, pisarz itp., nie każdy musi pokazywać jak wyglądał rycerz) i brać czynny udział w działaniach stowarzyszenia, na początku nawet jako pomoc techniczna w przygotowaniu prezentacji, pokazów rzemiosł, nauki strzelania z łuku itp. Możliwości jest więc mnóstwo.

Aby dołączyć do części historycznej należy interesować się historią lokalną, czytać, szukać, może później publikować swoje badania w biuletynie historycznym.

Składki mamy symboliczne: 10 zł/m-c, uczniowie i emeryci 5 zł/mc. Serdecznie zapraszam!

⚔🛡 Sylwetka:

👉 Marcin Ramczyk, od 2005 roku lat Zastępca Przewodniczącego (namiestnik), a od 2009 roku Przewodniczący (senior kapituły) Stowarzyszenia Lęborskie Bractwo Historyczne i (od 2005 roku to jest jedno stowarzyszenie) Hufca Przedniego Wójtostwa Lębork.

Od roku 2006 szczęśliwy mąż Magdaleny (to ona właśnie opowiada podczas Spaceru z duchami Krzyżaków o naszym mieście), ojciec Szymona i Pawła, pasjonat średniowiecza (fechtunek, jazda konna, łucznictwo, piesze wyprawy, wykonywanie replik ubiorów, obuwia i galanterii skórzanej), czytający książki historyczne i fantasy (fan Tolkiena, mniej Sapkowskiego). Lubi jazdę rowerem, granie w gry bitewne (Warhammer, 9th Age) i planszowe. W czasie wolnym ogląda ligę angielską (od dawna fan Arsenalu Londyn).

Lubi pracować z ludźmi. Pełni funkcję dyrektora Lokalnej Grupy Działania „Dorzecze Łeby”, gdzie pomaga pozyskiwać środki unijne samorządom, organizacjom pozarządowym oraz firmom.

Poprzedni artykułPiękny lęborski akcent na dworcu Gdańsk Główny. W holu przywrócono herb Lęborka
Następny artykułNowe oznakowanie drogowe pojawiło się na ulicy Mieszka I