Jest 29 maja 1985 roku. Lębork świętuje 700-lecie istnienia, a „Głos Pomorza” w artykule „Lębork — marzenia i oczekiwania” przedstawia miasto liczące ponad 37 tysięcy mieszkańców. Jubileuszowi towarzyszą codzienne troski, takie jak przeciekające dachy czy kolejki po mieszkania.
Życie lęborczan w tamtym okresie w dużej mierze wyznaczały zakłady pracy. Przedsiębiorstwa takie jak ZWAR i „Zremb” dawały zatrudnienie setkom pracowników i ich rodzinom. Ich rola sięgała jednak daleko poza wypłaty — budowano mieszkania, prowadzono przedszkola, wspierano lokalne inicjatywy oraz miejskie przedsięwzięcia. Pracownicy angażowali się w czyny społeczne. Przykładem takiej współpracy była kładka nad torami, mająca ułatwić pieszym poruszanie się między dwiema częściami miasta, która powstawała przy społecznej pomocy ZWAR-u i „Zrembu”. Wiosną trwające roboty wykończone były efektem m.in. prasowych ponagleń, które zmobilizowało przedsiębiorstwa.
Jednym z największych marzeń mieszkańców było własne mieszkanie. W budownictwie patronackim, między innymi w budynku ZWAR-u, zaangażowana była młodzież. Wyzwaniem pozostawało także zabudowywanie luk między istniejącymi domami, choć brakowało chętnych do ich finansowania. Otrzymanie kluczy nie kończyło problemów. W zasobach spółdzielni mierzono się z przeciekającymi dachami, przypadkowo usytuowanymi śmietnikami, brakiem miejsca na place zabaw oraz błędami projektowymi.
Osiedlowa codzienność miała swój specyficzny rytm. Organizowano dyżury przedstawicieli spółdzielni, konkursy na najczystszą klatkę schodową, wycieczki oraz wspierano pracownię modelarską dla dzieci i młodzieży. Przy budynkach urządzano ogródki warzywne. Nie wszystkie decyzje spotykały się jednak z aprobatą — gdy spółdzielnia zrezygnowała ze sprzątaczek, obowiązek utrzymania czystości powierzono lokatorom, co wywołało protesty mieszkańców parterów.
W samych zakładach pracy również nie brakowało wyzwań. W ZWAR-ze wspominano okres, gdy z braku zamówień około 150 osób nie miało zajęcia. W 1985 roku sytuacja uległa poprawie, jednak zakład potrzebował inwestycji, nowocześniejszych maszyn oraz rozmawiał o płacach, wydajności, eksporcie i ograniczonej samodzielności. Dodatkową obawą lęborskich przedsiębiorstw był odpływ fachowców do budowanej elektrowni w Żarnowcu, oferującej konkurencyjne wynagrodzenia.
Do dalszego rozwoju miasto potrzebowało inwestycji w postaci oczyszczalni ścieków oraz kotłowni, bez których trudno było myśleć o budowie kolejnych mieszkań. Władze zwracały również uwagę na ciężar opieki nad osobami starszymi oraz niewystarczającą pomoc ze strony województwa.







